Do spotkania z Górnikiem Pogoń przystępowała z zaledwie czterema punktami w czterech meczach. Górnik miał natomiast 7 punktów (2 zwycięstwa, 1 remis i 1 porażka). Czy to dobra okazja aby wrócić na zwycięską ścieżkę? Wg. bukmacherów to Pogoń była faworytem tego spotkania. Na Twardowskiego było gorąco, i to nie tylko przez pogodę. Przed pierwszym gwizdkiem kibice dostali koncert, który wywołał ciarki – zespół „Szczecinianie” wykonał pieśń z filmu Chłopi, a chwilę później hymn Polski wraz z kibicami Pogoni. Najpierw z zespołem, potem acappella – brzmiało to tak, że spokojnie można by to puścić jako soundtrack do zwycięskiej kampanii. Można zaczynać.

Pogoń Szczecin – Górnik Zabrze – relacja z meczu
Kibice liczący na występ Lukasa Podolskiego w przeciwnej drużynie niestety musieli czuć się zawiedzeni. Mistrz świata z reprezentacją Niemiec nie był obecny ani w składzie ani na ławce rezerwowych. Nie na jego jednak przyszli Ci wszyscy kibice, a na trybunach – komplet. Godzina 17.30, można rozpoczynać spotkanie. Pogoń wybiegła w następującej jedenastce” Cojocaru, Wahqlvist, Loncar, Huja, Borges, Ulvestad, Przyborek, Juwara, Pozo, Grosicki, Kouluris. Wyjściowa jedenastka Górnika: Łubik, Cześniak, Janicki, Josema, Janża, Kubicki, Hellebrand, Ambros, Ismaheel, Massimo, Liseth.

Początek pod dyktando Górnika
Górnik od pierwszych minut wyłożył swoje karty na stół: długa piłka za plecy obrońców i „biegajcie sobie, panowie z Pogoni, zobaczymy, czy nadążycie”. W trzeciej minucie zrobiło się gorąco po dośrodkowaniu, a później jeszcze kilka razy – głównie z prawej i lewej flanki. Cojocaru musiał się napocić, a kibice mieli wrażenie, że linia obrony Pogoni komunikuje się jak małżeństwo po 20 latach – niby razem, ale każdy osobno.
Przebudzenie Portowców
Dopiero po kwadransie coś zaczęło klikać. Najpierw Grosicki wrzucił, Wahlqvist huknął, ale nad poprzeczką. Potem show zrobił Musa Juwara – najpierw kiwka i strzał w słupek, później kolejne rajdy. W 25. minucie poprzeczka po uderzeniu Wahlqvista, a chwilę później niemal gol po strzale Huja głową – piłkę wybił obrońca z linii. Kibice wstali, głośniej zaczęli dopingować, a Kolendowicz na ławce krzyczał jak w amerykańskim filmie o futbolu.
Ciężary w obronie, iskry w ataku
Choć Pogoń złapała rytm, to Górnik wciąż potrafił kąsać. Co chwila piłka lądowała w okolicach bramki Cojocaru, a ten albo łapał, albo dostawał pomoc od swoich stoperów. Najgroźniej było po strzale Ambrosa, ale minimalnie nad poprzeczką.
Pierwsze 45 minut – fajerwerki bez wybuchu
Do przerwy 0:0, choć powinno być co najmniej 2:2 (lub 2:0 dla Pogoni). Słupek, poprzeczka, piłka wybijana z linii, nerwy w obronie – mieliśmy wszystko, poza tym, co w futbolu najważniejsze, czyli bramki. Ale jeśli ktoś wyszedł po popcorn w trakcie tej połowy, to popełnił błąd życia.

Pierwsza połowa obiecująca
Pierwsze 45 minut dawało nadzieję. Były słupek Juwary, poprzeczka Wahlqvista, piłka wybita z linii po strzale Huja. Był też moment, że Pogoń naprawdę docisnęła. Górnik odpowiadał wrzutkami za plecy i ostrymi strzałami, ale do przerwy skończyło się bez goli. Zero-zero, ale nie takie nudne jak w Premier League w czasach Mourinho.
Druga połowa – dziesięć minut grozy
Wszystko posypało się tuż po wznowieniu. Najpierw Liseth w 58. minucie uderzył precyzyjnie przy słupku. Chwilę później (65. minuta) Erik Janża wrzucał czy strzelał – nieważne. Ważne, że Cojocaru dał się zaskoczyć i było 0:2. A żeby było naprawdę dramatycznie, trzy minuty później Sow ograł wszystkich i wpakował do pustej bramki. Trzy gole w dziesięć minut. Pogoń wyglądała jak zespół, który ktoś wyjął z lodówki i zapomniał odmrozić.
Kibice kontra piłkarze
Na trybunach działo się świetnie – piro, doping, hymn, oprawy. Gdyby za atmosferę przyznawano punkty, Portowcy mieliby mistrzostwo Polski. Niestety na boisku – dramat. Defensywa gubi się jak dzieci w Ikei, a napastnicy biją głową w mur. Nic dziwnego, że po trzecim golu kibice zaczęli gwizdać, a część wyszła wcześniej do domu. Najwierniejsi jednak zostali i ciągnęli doping do końca.
Kolejne zmiany, ale bez efektu
Kolendowicz mieszał – wprowadzając Kostorza, Mukairu czy Koutrisa – ale to było gaszenie pożaru wiadrem wody z kałuży. Górnik kontrolował grę, a Pogoń nie potrafiła zbudować ani jednej akcji, która mogłaby zmienić wynik. Pogoń przegrywa 0-3 z Górnikiem..

Co dalej z Pogonią?
0:3 z Górnikiem boli. Jeszcze bardziej boli fakt, że Portowcy stracili już 13 goli w 5 meczach. To tempo spadkowicza, a nie drużyny, która ma cokolwiek ugrać w Ekstraklasie. Kibice pytają – czy to koniec Kolendowicza? Bo na razie widać chaos, brak stylu i obronę, która co mecz robi za rozdawców prezentów.
22 sierpnia Pogoń jedzie do Łodzi na mecz z Widzewem (20:30, Canal+). I choć dziś trudno o optymizm, to w piłce czasem wystarczy jeden dobry mecz, żeby wszystko się odmieniło. Na razie jednak – w Szczecinie nastroje są minorowe, a myśl o tabeli Ekstraklasy zaczyna mrozić bardziej niż listopadowy Bałtyk.
Oceny piłkarzy po meczu Pogoń Szczecin – Górnik Zabrze (w skali 1-10) za Gol24pl::
Pogoń Szczecin
- Valentin Cojocaru – 3
- Linus Wahlqvist – 3
- Danijel Loncar – 3
- Marian Huja – 3 (Jan Biegański – bez oceny)
- Leo Borges – 4
- Fredrik Ulvestad – 4 (Kacper Smoliński – 4)
- Musa Juwara – 5
- Adrian Przyborek – 4 (Paul Mukairu – 4)
- Jose Pozo – 4
- Kamil Grosicki – 5 (Leonardo Koutris – 4)
- Efthymis Koulouris – 3 (Kacper Kostorz – 4)
Górnik Zabrze
- Marcel Łubik – 7
- Kryspin Szcześniak – 7 (Dominik Szala – bez oceny)
- Rafał Janicki – 7
- Josema – 7
- Erik Janża – 8
- Lukas Ambros – 7
- Patrik Hellebrand – 7 (Abbati Abdullahi – bez oceny)
- Jarosław Kubicki – 7
- Taofeek Ismaheel – 7 (Bastien Donio – bez oceny)
- Sondre Liseth – 8 (Theodoros Tsirigotis – bez oceny)
- Roberto Massimo – 4 (Ousmane Sow – 7)
Konferencja po meczu – co powiedział trener Pogoni Robert Kolendowicz?
Trener Robert Kolendowicz na konferencji stwierdził, że nie będzie zajmował się podsumowaniem tego meczu – od razu poprosił o pytania.
Pytany był m.in. o niski pressing – czy to było zamierzone?
„Mieliśmy plan aby stać niżej, pozwolić na pierwszą akcję. Chcieliśmy zamykać Górnika z boku. Musisz być intensywny – jeśli nie jesteś, łatwo Cię mijać.
Intensywność jest na zdecydowanie niskim poziomie. Dziś nie byliśmy w stanie tego zrobić’.
Pytanie odnośnie obsady środka pola i Adriana Przyborka (został wygwizdany przy zejściu z boiska.
„Nie podobało mi się to, że Adrian został wygwizdany. Jeśli ktoś zasługuje na gwizdy – to jestem ja. Jestem twarzą tego projektu i chciałbym abyśmy się wspierali wzajemnie.”
Jeśli chodzi o środek pola, trener stwierdził, że mają więcej problemów niż tylko środek pola. W środku pola przestrzenie były zbyt duże.
Zmiana Koulurisa
„Szukałem optymalizacji i trochę większej instensywności. Oczekiwałem tego od Kacpra Kostorza.. Widzę chłopaków na treningu i wiem jak oni trenują”.
Pytanie o cele na ten sezon:
Będzie można je określić racjonalnie po 2 najbliższych kolejkach. Dziś nie chciałbym gdybać i spekulować. Pracę nad wzmocnieniami trwają.”




















