Kinnari to restauracja tajska, która w kwietniu 2026 roku pojawiła się przy ulicy Jagiellońskiej w Szczecinie. Zamiast nowoczesnych interpretacji i łączenia kuchni tajskiej z lokalnymi produktami postawiono tu na proste, wyraziste dania inspirowane domowym jedzeniem oraz ulicami Bangkoku.
Podczas wizyty spróbowaliśmy szerokiego przekroju menu – od liści pieprzowca i pierożków gotowanych na parze, przez tajską kiełbasę i sałatkę z wołowiny, aż po makaron Pad Kee Mao, curry z jagnięciną oraz mango sticky rice. Nie była to więc szybka kolacja, lecz prawdziwa degustacja różnych smaków i struktur.
Właścicielka określa swój styl gotowania jako „babciny”. Chodzi o prostą, gościnną kuchnię, która ma przede wszystkim dawać komfort i budzić emocje, a nie zmuszać gościa do analizowania każdego elementu na talerzu.
Czy Kinnari w Szczecinie to miejsce wyłącznie dla osób dobrze znających kuchnię tajską? Niekoniecznie. Trzeba jednak przygotować się na smaki dalekie od europejskich przyzwyczajeń – sos rybny, tamaryndowiec, trawę cytrynową, tajską bazylię, chili oraz połączenia słodyczy, kwasowości i słoności.
Kinnari w Szczecinie – lokalizacja i pierwsze wrażenie
Restauracja znajduje się przy ul. Jagiellońskiej 10/u3, w centrum Szczecina. Można tu zarezerwować stolik, zjeść na miejscu albo zamówić jedzenie z odbiorem lub dostawą.
Już po wejściu widać, że wnętrze nie miało przypominać eleganckiej, nowoczesnej restauracji azjatyckiej. Inspiracją była kolorowa Tajlandia oraz klimat lat 70., który pojawia się zarówno w aranżacji, jak i w części odtwarzanej muzyki.
Atmosfera jest swobodna, dlatego lokal sprawdzi się na kolację ze znajomymi, luźną randkę albo większą degustację w grupie. W przypadku kuchni o tylu różnych smakach wspólne zamawianie kilku potraw ma zresztą najwięcej sensu.

Wystrój Kinnari – tajska porcelana i klimat lat 70.
Wnętrze jest kolorowe, pełne wzorów i przedmiotów zbieranych z różnych miejsc. Na półkach znalazła się między innymi oryginalna, ręcznie malowana tajska porcelana, której faktura przypomina skórkę ananasa. Część ceramiki i dekoracji właścicielka wyszukiwała samodzielnie, między innymi na portalach z używanymi przedmiotami.
Uwagę przyciągają również lampy, kolorowe poduszki i dekoracje nawiązujące do tajskich domów. Nie wszystko jest idealnie symetryczne i dopasowane – właśnie ta celowa niedoskonałość sprawia, że wnętrze nie wygląda jak gotowa aranżacja z katalogu.
Kinnari ma swój charakter, ale wystrój pozostaje tłem. Najważniejsze miejsce zajmuje jedzenie i opowieść o produktach, które nie zawsze są dobrze znane polskim gościom.


Prosta kuchnia tajska zamiast nowoczesnego fusion
Koncepcja Kinnari opiera się na klasycznych i domowych smakach. Właścicielka nie próbuje łączyć kuchni tajskiej z polskimi produktami ani przedstawiać jej w nowoczesnej, eksperymentalnej formie. Jej celem jest proste jedzenie przypominające to, które mogłaby podać tajska babcia.
Nie oznacza to jednak korzystania z przypadkowych zamienników. W kuchni pojawiają się między innymi tajski bakłażan, fasolka wężowa, pandan, liście limonki kaffir, tamaryndowiec oraz mniej znane odmiany pieprzu. Wybrane składniki są specjalnie sprowadzane z zagranicy, jeśli ich odpowiedników nie można znaleźć w Polsce.
Dobrym przykładem jest pieprz Ma Khen wykorzystywany do krewetek. Ma lekko cytrusowy, drzewny aromat i pozostawia delikatne uczucie mrowienia na języku. Restauracja sprowadza go z Wietnamu.
Menu restauracji Kinnari
Karta jest podzielona na przystawki, zupy, dania główne, desery, dodatki i napoje. Obok rozpoznawalnych pozycji, takich jak Pad Thai czy mango sticky rice, znajdują się dania rzadziej spotykane w szczecińskich restauracjach – między innymi Miang Kam, Nam Tok, Sai Ua i Kanom Jeeb.
W menu oznaczono stopień ostrości, dzięki czemu łatwiej dopasować potrawę do własnej tolerancji na chili. Warto jednak poprosić obsługę o krótkie wyjaśnienie. Sama nazwa często niewiele mówi o tym, czy danie będzie kwaśne, słodkie, ziołowe czy mocno rybne.
Dostępne są również potrawy bez mięsa, takie jak tofu z orzechami nerkowca czy Massaman Curry z kalafiorem. Restauracja ma także oddzielne menu dla dzieci.


Zamówione dania w Kinnari
Podczas wizyty zamówiliśmy zarówno przystawki, jak i dania główne. Najciekawsze było porównanie dobrze znanych tajskich klasyków z potrawami, których wcześniej nie mieliśmy okazji próbować.
Miang Kam – liście pieprzowca pełne dodatków
Miang Kam składa się z czterech liści pieprzowca podawanych z imbirem, orzechami ziemnymi, limonką, kokosem, chili, suszonymi krewetkami oraz sosem z cukru palmowego i tamaryndowca. Porcja kosztuje obecnie 28 zł.
To niewielka przystawka, ale dzieje się w niej zaskakująco dużo. Słodycz sosu spotyka się z kwaśną limonką, ostrym imbirem, chili i mocniejszym smakiem suszonych krewetek. Każdy element jest wyczuwalny, ale dopiero razem tworzą pełny efekt.
Właścicielka przyznała, że jej pierwsze spotkanie z Miang Kam również nie było miłością od pierwszego kęsa. Dopiero kolejny liść pozwolił przyzwyczaić się do nieznanego połączenia. To dobra wskazówka dla gości – tej przystawki nie warto oceniać po pierwszej próbie.

Kung Tod Krob – krewetki i pieprz Ma Khen
Krewetki w tempurze podawane są z sosem karmelowo-pieprzowym, szalotką, czosnkiem i kolendrą. W porcji znajduje się pięć sztuk, a cena wynosi 46 zł.
Sos został przygotowany na bazie cukru palmowego i kilku rodzajów pieprzu. Jest jednocześnie słodki, pikantny i lekko cytrusowy. Ma Khen pozostawia na języku subtelne mrowienie, znacznie delikatniejsze niż w przypadku pieprzu syczuańskiego.
To wyrazista przystawka, ale sam sos nie przykrywa smaku krewetek. Chrupiąca tempura dobrze kontrastuje z gęstą, lepką glazurą.

Kanom Jeeb – tajskie pierożki gotowane na parze
Kanom Jeeb to pięć pierożków z wieprzowiną, krewetkami i kasztanami wodnymi, podawanych z sosem sojowo-octowym. Aktualna cena porcji wynosi 36 zł.
Pierożki są przygotowywane na parze, dlatego pozostają miękkie i wilgotne. W środku znajduje się soczyste nadzienie, a kasztany wodne dodają delikatnej chrupkości.
Mocno sojowy i lekko kwaśny sos dobrze przełamuje smak mięsa. To jedna z łagodniejszych pozycji i dobry wybór dla osoby, która dopiero zaczyna poznawać tajskie menu.

Nam Tok – sałatka z wołowiny
Nam Tok to sałatka z plastrami wołowiny przygotowanej medium rare, kolendrą, miętą, chili, sokiem z limonki, szalotką i pudrem z prażonego ryżu. Kosztuje 47 zł.
Prażony ryż jest ucierany w moździerzu i tworzy charakterystyczną, delikatnie chrupiącą posypkę. Wołowina łączy się z chłodną miętą, kwaśną limonką oraz ostrym chili, dzięki czemu danie pozostaje świeże mimo mięsnej podstawy.
W sosie pojawia się również niewielka ilość mocniejszego, fermentowanego sosu rybnego. Nie dominuje, ale nadaje sałatce głębszy, typowo tajski charakter.

Por Pia Tod – sajgonki z karmelizowanym nadzieniem
Por Pia Tod to trzy smażone sajgonki z wieprzowiną i grzybami, podawane ze słodkim sosem chili oraz orzechami. Porcja kosztuje 29 zł.
Ciekawostką jest sposób przygotowania nadzienia. Mięso i pozostałe składniki są najpierw przesmażane w woku, a dopiero później zawijane w ciasto. Dzięki temu mięso może się lekko skarmelizować, a smak jest bardziej skoncentrowany niż w sajgonkach smażonych od razu z surowym farszem.
Sajgonki były chrupiące, konkretne i łatwe do podzielenia między kilka osób. To jedna z najbardziej przystępnych pozycji dla gości przyzwyczajonych do azjatyckich przekąsek.

Sai Ua – tajska kiełbasa z trawą cytrynową
Sai Ua to wieprzowa kiełbasa z chili, kurkumą, kolendrą, liśćmi kaffiru i trawą cytrynową, serwowana z sosem na bazie sosu rybnego. Kosztuje 32 zł.
Smak zdecydowanie różni się od kiełbas znanych z polskiej kuchni. Jest lekko kwaśny, cytrusowy i mocno ziołowy. Najbardziej wyczuwalne są trawa cytrynowa oraz liście kaffiru.
Kiełbasa jest przygotowywana na miejscu. Zamiast tradycyjnego suszenia w kuchni trafia na około 12 godzin do urządzenia pozwalającego kontrolować niską temperaturę. Dzięki temu rano jest już lekko złocista i wymaga jedynie podgrzania przed podaniem.

Pad Kee Mao z wołowiną
Pad Kee Mao, nazywany również „drunken noodles”, to szeroki makaron ryżowy z wołowiną, czosnkiem, chili, warzywami, sosem sojowym i ostrygowym oraz tajską bazylią. Aktualnie kosztuje 47 zł.
Makaron miał intensywny, słono-ostry smak, dużo mięsa i świeżych warzyw. Szerokie wstążki dobrze zbierały sos, a prażone dodatki na wierzchu wnosiły dodatkową chrupkość.
Właścicielka wyjaśniła, że tradycyjna wersja bywa jeszcze mocniej słona i ostra. W Kinnari trzeba było znaleźć balans, który zachował charakter dania, ale nie przytłaczał większości polskich gości.

Kurczak z orzechami nerkowca
Kurczak z orzechami nerkowca to jedna z prostszych i bardziej klasycznych pozycji. Łączy mięso, chrupiące warzywa, orzechy oraz słono-słodki sos przygotowywany w woku.
To właśnie przy tym daniu najlepiej wybrzmiewa „babciny” styl Kinnari. Nie chodzi o skomplikowane techniki ani dekoracje, ale o sycący, komfortowy posiłek, do którego ma się ochotę wracać.
Podczas degustacji kurczak należał do naszych ulubionych dań. Mięso zachowało dobrą strukturę, a orzechy i warzywa przełamywały miękkość pozostałych składników.

Massaman Curry z jagnięciną
Massaman Curry z jagnięciną kosztuje obecnie 64 zł. W skład dania wchodzą między innymi ziemniaki, tajski bakłażan, cebula, orzeszki ziemne, mleko kokosowe, tamaryndowiec, limonka oraz ryż jaśminowy.
Restauracja wykorzystuje jagnięcinę z Nowej Zelandii oraz własną pastę curry. Mięso jest długo gotowane w mleku kokosowym, dzięki czemu pozostaje miękkie i łatwo się rozpada.
Sos jest gęsty, lekko słodki i korzenny. To bardziej otulające danie niż świeży Nam Tok czy ostry Pad Kee Mao, dlatego dobrze sprawdzi się jako główna pozycja podczas spokojnej kolacji.

Ryż kleisty – dodatek, którego nie warto pomijać
Do części przystawek warto zamówić ryż kleisty podawany w bambusowym koszyku. Kosztuje 11 zł.
Nie służy wyłącznie do zwiększenia porcji. Można odrywać niewielkie kawałki ryżu i łączyć je z kiełbasą, sałatką Nam Tok albo sosem pozostałym po krewetkach. Te same dania smakują inaczej jedzone samodzielnie, a inaczej z lepkim ryżem, który zbiera intensywne sosy i równoważy ostrość.
Podczas otwarcia wielu gości nie wiedziało jeszcze, jak używać tego dodatku. Restauracja stara się więc wyjaśniać, z czym najlepiej go łączyć.
Mango Sticky Rice – deser oparty na dobrym owocu
Mango Sticky Rice składa się z kleistego ryżu, mleka kokosowego, pandanu, świeżego mango oraz prażonej fasoli mung. Cena deseru wynosi 32 zł.
Najważniejszym składnikiem jest mango. Podczas naszej wizyty właścicielka pokazała nam różnicę między owocem kupowanym w zwykłym sklepie a bardziej aromatyczną odmianą sprowadzaną specjalnie dla restauracji.
Mango było dostarczane z Pakistanu, a restauracja zabiegała o regularne, cotygodniowe dostawy. To detal, który naprawdę ma znaczenie – przy tak prostym deserze niedojrzały lub włóknisty owoc zepsułby całą kompozycję.

Tajski deser z dyni
Tajski deser z dyni był jedną z bardziej nietypowych propozycji podczas naszej wizyty w Kinnari. Podano ją w plastrach z delikatnym, kremowym nadzieniem o kokosowym charakterze. To deser łagodny i mniej oczywisty niż klasyczne mango sticky rice, dlatego warto spróbować go podczas pierwszego spotkania z tajskimi słodkościami.

Domowe napoje w Kinnari
Do tajskich potraw wybraliśmy trzy kolorowe napoje, które dobrze wpisywały się w charakter restauracji. Różowa Sala Soda powstaje z syropu z salaku, wody gazowanej i śmietankowej pianki, natomiast zielona lemoniada pandanowa łączy pandan z imbirem, wodą kokosową i limonką.
Trzecim napojem była Cha Nom Yen, czyli tajska czarna herbata z mlekiem skondensowanym. Ma intensywny pomarańczowy kolor i wyraźnie mleczny, słodki smak, dlatego dobrze łagodzi ostrzejsze dania.

Kinnari nie jest najtańszym miejscem na szybki azjatycki obiad, ale ceny odpowiadają charakterowi używanych produktów. Przystawki kosztują obecnie od około 28 do 47 zł, natomiast dania główne najczęściej od 41 do 64 zł.
Na cenę wpływają między innymi krewetki, wołowina, jagnięcina oraz sprowadzane składniki, takie jak tajski bakłażan, fasolka wężowa czy pieprz Ma Khen. Restauracja podkreśla, że stara się używać właściwych produktów zamiast zastępować je łatwiej dostępnymi odpowiednikami.
Najlepszym rozwiązaniem jest wizyta w kilka osób i zamówienie kilku dań do wspólnego spróbowania. Pozwala to poznać więcej smaków, a jednocześnie rozsądniej rozłożyć koszt przystawek.
Obsługa i podejście do gości
Podczas wizyty mogliśmy dokładnie poznać skład potraw oraz sposób ich przygotowania. Właścicielka opowiadała nie tylko o daniach, ale również o pochodzeniu produktów, różnicach między poszczególnymi pieprzami i właściwym sposobie łączenia potraw z ryżem.
Takie podejście jest szczególnie cenne w restauracji, której menu zawiera wiele nieznanych nazw. Gość nie musi udawać, że dokładnie wie, czym różnią się Sai Ua, Nam Tok i Miang Kam – może po prostu poprosić o wyjaśnienie.
W Kinnari dostępna jest rezerwacja stolika, a część potraw można zamówić na wynos lub z dostawą.

Dla kogo jest Kinnari?
Restaurację warto polecić przede wszystkim osobom, które:
- lubią kuchnię tajską i szukają czegoś więcej niż podstawowe klasyki;
- chcą poznawać nowe składniki i połączenia smakowe;
- wybierają się na kolację w grupie i chcą dzielić się potrawami;
- lubią świeże zioła, chili, limonkę, tamaryndowiec i mleko kokosowe;
- szukają miejsca z charakterem, ale bez formalnej atmosfery.
Osobom preferującym bardzo łagodne i dobrze znane smaki najlepiej rozpocząć od pierożków Kanom Jeeb, kurczaka z orzechami nerkowca albo Pad Thai. Bardziej doświadczeni goście mogą od razu spróbować Miang Kam, Nam Tok lub Sai Ua.
Kinnari w Szczecinie – czy warto?
Kinnari wyróżnia się przede wszystkim tym, że nie zatrzymuje się na najbardziej znanych daniach kuchni tajskiej. Można tu spróbować liści pieprzowca, kiełbasy z trawą cytrynową, sałatki z prażonym ryżem czy krewetek doprawionych pieprzem Ma Khen.
Najbardziej zapamiętaliśmy Miang Kam, kurczaka z orzechami nerkowca, soczyste pierożki Kanom Jeeb oraz intensywny Pad Kee Mao. Ważną częścią wizyty była także opowieść o składnikach i sposobie jedzenia poszczególnych dań.
Czy wrócilibyśmy ponownie? Tak – najlepiej w większym gronie, żeby ponownie zamówić kilka różnych przystawek i spróbować kolejnych pozycji. Kinnari nie jest miejscem, które można w pełni poznać podczas jednego obiadu.
Wizytówka restauracji
📍 Kinnari Szczecin
Adres: ul. Jagiellońska 10/u3, Szczecin
Rodzaj kuchni: tajska
[współpraca]

















