Alexei Maxim Russell to kanadyjski pisarz i artysta wizualny, który od kilku lat mieszka w Szczecinie. Autor planuje kontynuację powieści detektywistycznej o Truemanie Bradleyu, a część akcji chce osadzić właśnie w stolicy Pomorza Zachodniego. W rozmowie opowiada o tym, dlaczego Szczecin działa na jego wyobraźnię i jak mieszkańcy mogą pomóc mu w tworzeniu książki.
Co sprowadziło Pana do Szczecina?
Pochodzę z Kanady, ale przyjechałem do Szczecina za moją żoną Polką i mieszkam tu już od prawie pięciu lat. W Kanadzie byłem znany jako opublikowany pisarz oraz wykształcony artysta wizualny. Moje książki ukazywały się nakładem brytyjskiego wydawnictwa Jessica Kingsley Publishers.
Przez wiele lat miałem jednak przerwę od pracy twórczej. Skupiałem się wtedy na nauce i nauczaniu języków. Coś w atmosferze i społeczności Szczecina na nowo obudziło we mnie potrzebę tworzenia. Po przyjeździe tutaj wróciłem najpierw do sztuk pięknych, a po około roku również do pisania.
Lata temu napisałem powieść detektywistyczną „Trueman Bradley”. Kiedy zacząłem planować jej kontynuację, zrozumiałem, że część akcji musi rozgrywać się właśnie w Szczecinie. To miasto pomogło mi odzyskać wenę twórczą.
Kim jest detektyw Trueman Bradley?
Trueman Bradley to tytuł mojej powieści detektywistycznej z 2011 roku i jednocześnie imię głównego bohatera. O ile się nie mylę, Trueman był pierwszym w historii literatury detektywem otwarcie będącym w spektrum autyzmu.
Stworzyłem go z myślą o moim przyrodnim bracie, który ma zespół Aspergera. Jest w spektrum, ale wyróżnia się wybitną inteligencją. Dzięki niemu lepiej zrozumiałem, jak może wyglądać inny sposób myślenia i odbierania świata.
Chciałem stworzyć postać, z którą czytelnik mógłby się utożsamić, a jednocześnie przeżywać wciągające przygody. Zależało mi, aby książka pomagała lepiej rozumieć perspektywę osoby w spektrum autyzmu, ale bez rezygnowania z rozrywkowego charakteru powieści detektywistycznej.
Pierwsza książka jest obecnie dostępna po angielsku. Można ją znaleźć w sprzedaży internetowej, m.in. na Allegro czy Amazonie. Aktualnie szukam polskiego wydawcy, który byłby zainteresowany wydaniem przekładu.

O czym będzie opowiadać kontynuacja?
Pierwsza książka o Truemanie Bradleyu opowiadała o nim, gdy miał 22 lata. Nowa powieść będzie rozgrywać się współcześnie, dokładnie w 2027 roku. Trueman będzie miał 38 lat i znajdzie się już w innym momencie życia.
Pierwsza część miała w przystępny sposób pokazać, jak myśli osoba w spektrum autyzmu. Kontynuacja pójdzie dalej. Będzie głębiej przyglądać się temu, jak inteligentna osoba w spektrum radzi sobie z manipulacją społeczną, presją otoczenia i technologią.
Ważnym tematem będzie również sztuczna inteligencja. Chcę pokazać, jak technologia może pomagać kompensować pewne trudności, ale też jak może wzmacniać wyjątkowe atuty osoby w spektrum — cechy, których osoby spoza spektrum mogą nie posiadać.
Dlaczego właśnie Szczecin?
Szczecin ma atmosferę, z jaką nigdy wcześniej się nie spotkałem. Osoby, które się tu urodziły, mogą jej nie dostrzegać, bo są do niej przyzwyczajone, ale dla mnie to naprawdę wyjątkowe i intrygujące miejsce.
Mieszkam w centrum, więc najlepiej znam historyczne serce miasta. Jako autor, który bardzo dba o tło fabularne, uważam, że Szczecin jest naturalną, niemal teatralną scenerią dla wciągającej opowieści.
Jeśli inni autorzy nie ulegli dotąd pokusie osadzenia tu swojej twórczości, to chyba tylko dlatego, że nigdy nie mieli okazji odwiedzić tego miasta.
Co myśli Pan o Polsce?
Najtrudniejsza jest nauka języka. Poza tym bardzo polubiłem Polskę. Szczególnie pokochałem tutejszą kuchnię oraz tradycje, takie jak Tłusty Czwartek.
Jako pasjonat historii widzę w Polsce niekończące się źródło fascynacji. Kiedy pochodzi się z Kanady, gdzie najstarszy budynek ma około 150 lat, niezwykłe jest życie w kraju, którego historia sięga tysiąca lat lub więcej.
Dla kogoś takiego jak ja to dar, który nie przestaje zachwycać. Z każdym rokiem dowiaduję się coraz więcej. Nic nie dałoby mi większej radości niż poznanie wszystkiego o Polsce, choć obawiam się, że nie żyłbym wystarczająco długo, by zdążyć.

Jakie miejsca w Szczecinie mogą pojawić się w powieści?
Na tym etapie dokładne lokalizacje nie zostały jeszcze wybrane. Wybór jest ogromny, a ja chcę napisać książkę tak, aby mieszkańcy Szczecina mogli uśmiechnąć się, rozpoznając opisane miejsca.
Wyobraźnię pobudzają we mnie Jasne Błonia, Park Kasprowicza, gmach Urzędu Miasta, Wały Chrobrego, Odra i nabrzeża. Rejs łodzią po Odrze pozwolił mi zobaczyć klimatyczne budynki ciągnące się wzdłuż rzeki. Część z nich jest opuszczona, ale właśnie przez to mają niezwykły nastrój i wyglądają jak gotowa scenografia do tajemniczej historii.
Bardzo działa na mnie również sieć podziemnych tuneli pod Szczecinem. Ta książka może być idealną okazją, aby wykorzystać ich atmosferę i nadać im literacki wymiar.
Czy mieszkańcy mogą pomóc w tworzeniu książki?
Tak, i bardzo na to liczę. Nikt nie zna duszy Szczecina lepiej niż jego mieszkańcy. Chciałbym zaangażować czytelników bezpośrednio w proces twórczy i zapytać ich o miejsca, które sami uważają za najbardziej tajemnicze, zapomniane lub po prostu wyjątkowe.
Dlatego pytam:
Jakie są Wasze ulubione ukryte, tajemnicze lub zapomniane zakątki Szczecina, które stanowiłyby idealne tło dla mrocznej zagadki kryminalnej?
Propozycje można zostawiać w komentarzach pod artykułem.












