Londyn ma tę przewagę nad większością miast, że „ikony” nie są tu dekoracją. One żyją. Wychodzisz z metra i nagle okazuje się, że Big Ben to nie pocztówka, tylko sąsiad. A Południowa Anglia? To idealne tło aby odetchnąć dla wielkiego miasta.. Białe klify, kamienne kręgi, uzdrowiskowe ulice Bath (i ten dziwny spokój, którego Londyn nigdy nie udaje).
Nagle fontanna na Piccadilly ma drugie dno, Tower Bridge przestaje być tylko tłem, a Greenwich to nie „ładny park”, tylko miejsce, gdzie zaczyna się czas. Dorzucasz Południową Anglię i masz miks: klify, kamienne kręgi, gorące źródła i miasteczka, które wyglądają jak scenografia (tylko że prawdziwa). Interesują Cię ciekawostki o Londynie i Południowej Anglii? Zapraszamy do lektury!
Londyn i Południowa Anglia – musisz poznać te ciekawostki!
Piccadilly Circus i Trafalgar Square: Eros, który… nie jest Erosem
Na Piccadilly Circus wszyscy mówią „Eros”. Tyle że to nie Eros, tylko Anteros. I to jest najlepszy londyński numer: ikona, którą miasto latami podpisuje „błędnie”, bo tak już wyszło. Sama rzeźba była też jednym z pierwszych słynnych przykładów użycia aluminium w pomniku, więc wygląda lekko, ale ma ciężką historię. Na Trafalgar Square jest też „czwarty cokół” (Fourth Plinth). Plan był prosty: miał stanąć na nim pomnik. Skończyło się inaczej, bo dziś to miejsce dla współczesnych instalacji, które co jakiś czas się zmieniają. W 2026 roku również pojawi się tam nowa praca, więc możesz trafić na widok, którego nie zobaczyłeś rok temu (albo nawet miesiąc temu).

Wycieczka do Londynu i Południowej Anglii (22–28.07.2026) ze Szczecina!
National Gallery: 2300 obrazów i wejście bez biletu
Tu smaczek jest prosty, ale robi robotę. National Gallery działa od 1824 roku i zaczęła od 38 obrazów z kolekcji bankiera Johna Juliusa Angersteina. Jest przy Trafalgar Square, a obecny gmach otwarto w 1838 roku. W czasie II wojny światowej dzieła wywieziono z Londynu do podziemnych korytarzy w Walii, żeby były bezpieczne. A w pustej galerii ruszyły słynne południowe koncerty, które podnosiły ludzi na duchu (serio). Dziś w środku jest ponad 2300 obrazów. Jeśli chcesz szybkie „must see”, celuj w van Eycka, Holbeina i van Gogha „Słoneczniki”. Przy „Ambasadorach” Holbeina jest też trik: z boku zobaczysz ukrytą, zniekształconą czaszkę. I praktyczny detal na koniec: w piątki galeria bywa czynna do 21:00, więc łatwiej złapać spokojniejsze tempo.

Covent Garden i Mayfair: targ, który zmienił adres i kościół, który zmienił funkcję
Covent Garden kojarzy się dziś z artystami ulicznymi i klimatem „miasto gra”. Mało kto pamięta, że nazwa wzięła się od „convent garden”, czyli ogrodu opactwa Westminster. W skrócie: zanim były kawiarnie, były grządki (i to całkiem serio). W XVII wieku Inigo Jones zaprojektował tu elegancką piazzę, jedną z pierwszych „nowoczesnych” w Londynie. A St Paul’s Church obok bywa nazywany kościołem aktorów (bo teatr jest tuż obok). Street performerzy też nie działają tu „na pałę”. Często mają ustalone miejsca i godziny występów, żeby rynek nie zamienił się w chaos.
Smaczek z historii jest jeszcze lepszy. Covent Garden był wielkim rynkiem hurtowym i dopiero w 1974 roku przeniesiono handel do Nine Elms. Tak narodził się New Covent Garden Market, który dziś działa na ogromnym terenie i karmi pół miasta (restauracje, hotele, catering). Londyn ma talent do takich przemian. Z hurtu zrobił scenę, a z hali targowej – miejsce spotkań.
Przykład z Mayfair? Mercato Mayfair działa w St Mark’s Church przy North Audley Street, budowanym w latach 1825–1828. To obiekt klasy Grade I, czyli najwyższa liga zabytków w UK. W środku masz witraże, wysokie sklepienia i architekturę, która robi „wow” bez filtrów. A jednocześnie jesz coś dobrego, jakby to było najnormalniejsze na świecie (Londyn w pigułce). Jest też krypta z dodatkowymi przestrzeniami i taras na dachu, więc to nie jest jeden korytarz z jedzeniem. Wrażenie murowane. I to dosłownie.
Camden Town: tu alternatywa ma swój pomnik
Camden nie udaje „inności”. Ono nią jest. W Stables Market stoi brązowy pomnik Amy Winehouse, odsłonięty w 2014 roku. Niby każdy o nim słyszał, ale na żywo robi większe wrażenie. Może dlatego, że to dokładnie ta okolica, w której Amy spędzała mnóstwo czasu. Camden ma też swoje stałe punkty „do poczucia”, nie tylko do zobaczenia: Regent’s Canal, po którym spaceruje się jak po dłuższym kadrze filmowym, zapach jedzenia z całego świata i ulice, na których street art nie jest dekoracją. To tu ściany naprawdę mówią, a co kilka tygodni potrafią „powiedzieć” coś nowego. Warto też pamiętać, że Stables Market nie wziął się z nazwy dla klimatu. Kiedyś były tu stajnie i zaplecze dla koni obsługujących transport przy kanale. Dziś zamiast kopyt masz gwar targu, ale energia miejsca została.
Oxford: rynek z 1774 roku i pub, który ma drugie życie
Oxford jest piękny, ale najlepsze są detale. Covered Market otwarto w 1774 roku i nadal działa, jakby nikt nie wpadł na pomysł, żeby go „unowocześniać na siłę”. To świetne miejsce na przerwę, bo masz tam zwykłe miasto, nie tylko turystyczną fasadę. A jeśli kręcą cię literackie klimaty, to dochodzi temat The Eagle and Child. To legendarny pub związany z Tolkienem i C.S. Lewisem, który był długo zamknięty, a w 2025 roku dostał zielone światło na renowację i powrót. Oxford lubi takie powroty.
Tower of London i Tower Bridge: kruki, legenda i most z „maszynownią”
Tower of London to nie tylko mury. To też kruki. Według legendy, jeśli sześć kruków opuści twierdzę, „poleci” królestwo i sama wieża. Brzmi jak bajka, ale jest na tyle ważna, że kruki są tam traktowane serio. A obok masz Tower Bridge, czyli most, który budowano osiem lat (1886–1894) i otwarto w 1894 roku. Smaczek: jego wnętrze to nie tylko widoki z góry. Są też wiktoriańskie Engine Rooms, czyli serce mechanizmu, który kiedyś działał na parę i wodę, a dziś na prąd.

Greenwich i Canary Wharf: bezzałogowa kolejka i linia, która dzieli świat
Przejazd DLR przez Canary Wharf jest jak szybki trailer „nowoczesnego Londynu”. I najlepsze: DLR jest bezzałogowa, więc czujesz ten futurystyczny vibe bez dopłaty. Potem wpadasz do Greenwich i robi się „morsko” oraz historycznie. Cutty Sark zbudowano w 1869 roku i był projektowany pod prędkość, gdy handel herbatą był wyścigiem. A Prime Meridian? W obserwatorium masz metalową linię południka zero, a nocą świeci tam laser, który przy dobrej pogodzie widać z ponad 20 km. To jest ten moment, kiedy każdy robi zdjęcie na „dwóch półkulach” i nikt się nie wstydzi.
Południowa Anglia: Dover, Stonhenge i Bath w trzech mocnych liczbach
Białe klify Dover mają około 110 metrów wysokości i ciągną się na mniej więcej 13 km. Kredowa biel z czarnymi pasami krzemienia wygląda jak filtr, tylko że naturalny. Stonehenge? Same głazy potrafią zaskoczyć wagą: największe kamienie sarsenowe ważą średnio około 25 ton, a Heel Stone około 30 ton. A Bath to już czysty „mind blown”: miasto stoi na gorących źródłach, woda ma do około 46°C, a dziennie wypływa jej ponad milion litrów.

A jeśli chcesz zobaczyć to wszystko w jednym wyjeździe ze Szczecina
Jeśli masz ochotę zobaczyć te wszystkie miejsca bez układania logistyki i pilnowania każdego przesiadkowego szczegółu, to Wondertours ma w sprzedaży wycieczkę „Londyn i Południowa Anglia” (22–28.07.2026). Start jest ze Szczecina o 03:00 z okolic Trasy Zamkowej, przy Zamku Książąt Pomorskich, a w pakiecie masz m.in. przejazd autokarem, 5 noclegów ze śniadaniami w hotelu *** oraz Eurotunel. Pamiętaj tylko o paszporcie i ETA, bo to obowiązkowe przy wjeździe do Wielkiej Brytanii. Szczegóły programu i zapisy znajdziesz tutaj: Wondertours – Londyn i Południowa Anglia.
Czytaj również:
7 ciekawostek o Walii, które zaskakują nawet doświadczonych podróżników
7 ciekawostek o Holandii, które na pewno Cię zaskoczą. Poznaj zaskakujące fakty!
[współpraca]

















