Szczecińskie lato potrafi być piękne, ale potrafi też nieźle dać w kość – zwłaszcza, gdy niebo postanowi nagle wylać na miasto setki litrów deszczu. I choć czasem to tylko krótki, spektakularny pokaz, jego skutki bywają poważne. Podtopione ulice, korki, sparaliżowany ruch i woda, która po prostu nie ma gdzie uciec. Brzmi znajomo?
ZWiK pracuje non stop – niezależnie od pogody
W naszym mieście znajduje się blisko 30 tysięcy wpustów kanalizacji deszczowej. To one – te małe kratki w jezdni – mają za zadanie radzić sobie z wodą spływającą po ulicach podczas opadów. I to właśnie je codziennie, przez cały rok, czyszczą i konserwują ekipy ZWiK. Pracują przy tym specjalistycznymi wozami ciśnieniowymi – trochę jak hydrauliczne czołgi do zadań specjalnych.
Ale nawet najczyściej utrzymany wpust nie pomoże, jeśli tuż po ulewie wpadnie do niego pół worka liści, trawa i piach. Albo, co gorsza, plastikowa butelka. Dlatego pracownicy ZWiK powtarzają jedno: nie jesteśmy w stanie być wszędzie naraz. I właśnie dlatego potrzebna jest współpraca – z mieszkańcami, ze służbami, z miastem.

Derdowskiego – deszczowa pułapka
Jeśli mieszkałeś kiedykolwiek w rejonie ulicy Derdowskiego, to zapewne nie raz widziałeś sceny rodem z filmu katastroficznego: samochody po osie w wodzie, piesi skaczący nad kałużami jak na olimpiadzie. Problem nie jest nowy, ale jego rozwiązanie – nareszcie – ruszyło z miejsca.
Sprawa jest poważna. Do kanalizacji na Derdowskiego trafia deszczówka nie tylko z niej samej, ale i z ulic: Taczaka, 26 Kwietnia, Świerczewskiej, Witkiewicza, a nawet Santockiej. Woda płynie wąską rurą i nie nadąża – proste jak matematyka. Do tego dochodzi fakt, że Derdowskiego leży w niecce, czyli najniższym miejscu całego tego rejonu. Grawitacji nie oszukasz.
Nowy kolektor i Jeziorko Słoneczne
Miasto ma już opracowaną koncepcję i planuje wybudowanie nowego kolektora deszczowego. Ten nowy, znacznie szerszy rurociąg ma odciążyć istniejący system i przekierować wodę wprost do Jeziorka Słonecznego, na wysokości ulicy Świerczewskiej. Ale zanim ruszą koparki, trzeba spełnić szereg warunków – i to nie byle jakich.
Najpierw potrzebne jest tzw. pozwolenie wodnoprawne – urzędowa zgoda na to, by wprowadzić wodę opadową do zbiornika naturalnego. W tym celu opracowano już operat wodnoprawny, który mówi jasno: trzeba zadbać o bezpieczeństwo, jakość wody i sam zbiornik. Wszystko zgodnie z przepisami, ale i zdrowym rozsądkiem.
Trzy podejścia i walka z czasem
Nie ukrywajmy – projekt nie należy do łatwych. Do realizacji inwestycji podchodzono już trzy razy. Chętnych na wykonanie było jak na lekarstwo – skomplikowana infrastruktura, uzgodnienia z Wodami Polskimi, techniczne detale. Ale teraz coś się ruszyło. Dokumentacja została przygotowana przez ZWiK, wnioski złożone, trwają konsultacje.
Po uzyskaniu niezbędnych zezwoleń, miasto ogłosi przetarg na wykonanie projektu i – w kolejnym kroku – robót budowlanych. Czy to potrwa? Tak. Ale bez tego ulica Derdowskiego nadal będzie tonąć po każdym większym deszczu.

Szczecin szykuje się na letnie ulewy. Czy sama kanalizacja wystarczy?
Niestety nie. Nawet najlepiej działający system nie poradzi sobie z nawalnym deszczem, jeśli wodę trzeba przepchnąć przez pół miasta. Dlatego miasto stawia także na retencję i detencję – czyli zatrzymanie wody jak najbliżej miejsca jej opadu. I tu wchodzimy my, mieszkańcy.
Musimy przestać traktować wodę jak wroga. To zasób, który może pracować dla nas – nawadniać zieleń, chłodzić miasto, zasilać oczka wodne i parki retencyjne. I nie, to nie jest wizja futurystyczna. To konkretne rozwiązania, które już powstają w innych europejskich miastach. Czas na Szczecin.
Co możemy zrobić?
➡ Nie wrzucajmy śmieci na ulicę.
➡ Reagujmy, jeśli widzimy zatkany wpust.
➡ Wspierajmy lokalne inicjatywy związane z retencją.
➡ Jeśli mamy ogródek – może warto pomyśleć o zbiorniku na deszczówkę?
Każda kropla się liczy – dosłownie.
Słowo na koniec?
Zmiany klimatyczne nie czekają. My też nie powinniśmy. Szczecin już działa, ale bez nas – mieszkańców – nie wygra tej walki z wodą. A raczej: o wodę.
















